PULASKI POLICY PAPER: Afganistan 2022 – rok konsekwencji (Jakub Gajda)

PULASKI POLICY PAPER: Afganistan 2022 – rok konsekwencji (Jakub Gajda)

Pułaski Policy Paper nr 1, 2022, 28 stycznia 2022 r.

Afgański przewrót wzbudził w sierpniu 2021 r. uzasadniony niepokój na Zachodzie, który wspierał przez dwie dekady wizję opartej na amerykańskim demokratycznym modelu (jednak z zachowaniem tradycyjnie afgańskich instytucji – Loja Dżirga, Meszrano Dżirga) republiki islamskiej i rządy kolejno Hamida Karzaja i Aszrafa Ghaniego Ahmadzaja. Tymczasem w państwie, w struktury i rozwój którego Zachód „wpompował” miliardy dolarów (do sierpnia 2021 tylko same Stany Zjednoczone wydały na nią 2,26 bln USD, wg Costs of War, Uniwersytet Browna), talibowie zdołali zdobyć władzę w stolicy w ciągu zaledwie dziesięciu dni od chwili przejęcia pierwszej prowincji. Co istotne, przejmowanie kolejnych dystryktów i prowincji odbywało się niemal bez oporu ze strony Afgańskich Narodowych Sił Bezpieczeństwa (ANSF).Jednym z najbardziej znaczących wydarzeń politycznych minionego roku był niewątpliwie kolejny upadek Kabulu i odzyskanie po dwudziestu latach władzy w Afganistanie przez Ruch Talibów. Mimo braku międzynarodowego uznania talibowie – czyli władze Islamskiego Emiratu – wprowadziły Afganistan w 2022 rok. W państwie panuje względny spokój, lecz społeczeństwo stanęło w obliczu pogłębiającego się kryzysu, wieszczącego głód.

Oczywiście w latach ubiegłych popełniono szereg błędów, które z każdym rokiem pomagały wzmacniać się talibom. Z europejskiej perspektywy najłatwiej w tej chwili jest obwinić o nie rząd Aszrafa Ghaniego i samych Afgańczyków, ale paradoksów natowskiej misji ISAF (zakończonej w 2014 roku) i udziału poszczególnych kontyngentów było mnóstwo i w tym kontekście nie należy o nich zapominać. Przez dwie dekady postęp na polu szerzenia i ochrony praw kobiet, wprowadzenia powszechnej i świeckiej edukacji oraz budowy infrastruktury, nieustannie mieszały się w afgańskiej rzeczywistości z informacjami o wybuchających improwizowanych ładunkach, walkami sił bezpieczeństwa z bojownikami, ogólną atmosferą terroru i szerzącą się w elitach korupcją. W konsekwencji przewrotu z 2001 r. sytuacja w Afganistanie polepszyła się dla wybranych jednostek i grup etnicznych, lecz „pasztuńskie” południe i wschód pozostały bastionem Ruchu Talibów, w którym niewiele zmieniło się zarówno w warstwie materialnej, jak i światopoglądowo-mentalnej.

Sześć ostatnich lat (2015-2021) było więc de facto staczaniem się Afganistanu w otchłań, dla którego swego rodzaju hamulec stanowiła jedynie amerykańska obecność militarna. Gdy jeszcze w 2020 roku prezydent Trump zapowiedział wycofanie amerykańskich sił z Afganistanu pojawił się niepokój, który zaowocował m. in. wzrostem liczby afgańskich migrantów udających się do państw ościennych, a także do Turcji i Unii Europejskiej – uznawanej przez Afgańczyków za bastion wolności i praw człowieka. Gdy zaś 13 kwietnia 2021 r. prezydent Biden, potwierdził zamysł swego poprzednika i ogłosił wycofanie się z Afganistanu do dnia 11 września 2021 r., dla wielu Afgańczyków jasnym stało się, że niebawem w ich ojczyźnie rozgorzeje krwawa wojna domowa, w wyniku której do władzy ponownie dojdą talibowie. Obietnica wyjścia sił amerykańskich z Afganistanu przypieczętowała los tego państwa. Wojna jednak nie rozgorzała (choć coroczna, wiosenna ofensywa talibów naturalnie miała miejsce), mimo tego talibowie bez trudu przejęli władzę, co – należy podkreślić – zaskoczyło niemal wszystkich obserwatorów (choć o powadze sytuacji świadczyło np. to, że już w lipcu 2021 r. ponad tysiąc afgańskich żołnierzy zdezerterowało przez granicę do sąsiedniego Tadżykistanu).

Mentalne zwycięstwo i konsekwencje

Talibowie dokonali swego rodzaju propagandowego „majstersztyku”, przejmując kontrolę na miesiąc przed wycofaniem z Afganistanu amerykańskich żołnierzy. Tym samym zaakcentowali swoje wizerunkowe (ale w pewnym sensie i faktyczne) zwycięstwo w konflikcie, w którym dwadzieścia lat temu byli skazani na totalną klęskę. Nie ma nawet znaczenia, czy intra-afgańskie rozmowy, które toczyły się na początku 2021 r. w Dosze miały im tę drogę otworzyć. Na leżącym w mentalności Afgańczyków „Cmentarzysku Imperiów”, tuż obok pomnika Imperium Brytyjskiego i ZSRR, w 2021 r. pojawił się amerykański, a to ma swoją symboliczną wymowę – Amerykanów pokonali talibowie, choć niekoniecznie tak będą to widzieć – zresztą słusznie – decydenci w Waszyngtonie.

W Afganistanie na przestrzeni ostatnich dwóch dekad toczyła się Nowa Wielka Gra, w której przenikały się wpływy pakistańskie, indyjskie, irańskie oraz emiracko-saudyjskie. Swoje interesy realizowali również sąsiedzi z północy: Uzbecy i Tadżycy, na których politykę wpływały, naturalnie Moskwa i Pekin. Amerykanie i Europejczycy, jako element całkiem, tak w sensie kulturowym, jak i geograficznym, obcy nie mieli wielkich szans na powodzenie zrealizowania swego demokratycznego projektu. Spośród państw sojuszu północnoatlantyckiego, jedynie Turcja zbudowała na tyle mocną pozycję, że i dziś, pod rządami Ruchu Talibów, uznawana jest za potencjalnego partnera Afganistanu.

Afganistan na początku 2022 roku

Należy podkreślić, że sytuacja w Afganistanie jest obecnie zdecydowanie bardziej stabilna, niż miało to miejsce w ostatnich latach. Świadczy o tym stosunkowo niewielka liczba zamachów terrorystycznych (tych większość wymierzona jest w talibów), niemal zniknęła pospolita przestępczość i wielu skorumpowanych lokalnych polityków, którzy w ostatnich latach wyrządzali lokalnym grupom ludności krzywdę, zostało odsuniętych od władzy i wypędzonych z kraju. Sami zaś talibowie, skutecznie radzą sobie zarówno z ruchem oporu w Dolinie Pandższiru (któremu w beznadziejnej sytuacji kibicował Zachód), jak również z Państwem Islamskim Chorasanu (ISISK), organizacją na wskroś bardziej przenikniętą ideologią fundamentalizmu islamskiego od talibów i prawdziwie niebezpieczną dla całego regionu.

W afgańskiej rzeczywistości politycznej zatriumfowała mentalność pasztuńska, a ukształtowani na afgańsko-pakistańskim pograniczu talibowie spacyfikowali miasta i ich mieszkańców. Wprowadzając swoje porządki – surowe kary dla złodziei i bandytów – nowe władze sprawiły, że zniknęła pospolita przestępczość, która była prawdziwą plagą Afganistanu. Nie należy przy tym bagatelizować faktu, że z rąk talibów często dochodzi do aktów zemsty i tajemniczych zniknięć osób związanych z poprzednim systemem (głównie funkcjonariuszy Afgańskiej Armii Narodowej (ANA) i policji (ANP) oraz współpracowników sił NATO.

Należy zauważyć, że tysiące obywateli Afganistanu, którzy otwarcie przeciwstawiali się ideologii talibów zbiegło, bądź zostało ewakuowanych z Afganistanu i ludzie ci stanowią dziś silną (aczkolwiek jeszcze nieskonsolidowaną) siłę opozycyjną na uchodźstwie. Talibowie nie mogą zatem w najbliższej przyszłości liczyć na tzw. „dobrą prasę” w przestrzeni medialnej. Z drugiej strony w wewnątrz kraju grupa ich zdeklarowanych przeciwników znacząco zmalała i zasadniczo pozostaje w ukryciu, w obawie o represje, o których często donoszą media.

Prawdziwy problem nowych władz

Wielu komentatorów podkreślało już, że choć nie mieli oni problemów ze zdobyciem władzy w Afganistanie, to jednak jej utrzymanie może okazać się dla talibów prawdziwym wyzwaniem. Gdy nad pałacem prezydenckim w Kabulu podniesiono flagę talibów, świętowano „upadek imperium” z przekonaniem, że zapoczątkowano właśnie erę niepodległości i stabilności. Tymczasem cztery miesiące później talibowie zwrócili się do Waszyngtonu o pomoc humanitarną.

Istotnie, problem z punktu widzenia talibów i ich zwolenników pozostaje jeden – jest nim utrzymująca się od pięciu miesięcy międzynarodowa izolacja. Brak uznania władz Islamskiego Emiratu wydaje się stanowić przyczynę obecnych problemów władz i w ich opinii odciska ogromne piętno na Afgańczykach. Umowy międzynarodowe zawarte wcześniej z Islamską Republiką są dziś nieważne w kontekście nieuznania Islamskiego Emiratu Afganistanu. Przywódcy talibów wielokrotnie wzywali społeczność międzynarodową do uznania ich rządów i uwolnienia aktywów kraju zamrożonych w zagranicznych bankach. Zachód stawia jednak warunek, aby talibowie poprawili sytuację związaną z przestrzeganiem praw człowieka w kraju. Tymczasem według danych ONZ około połowa kraju – 23 miliony ludzi – potrzebuje pomocy, by przeżyć trwającą zimę. Mimo dostarczenia pomocy humanitarnej, kryzys rozwija się w szybkim tempie.

Również państwa azjatyckie zachowują dystans w kwestii Islamskiego Emiratu. Niezależnie od podejmowanych już w sierpniu ubiegłego roku spekulacji, władze żadnego z państw w sąsiedztwie, regionie i na świecie nie zdecydowały się dotychczas na uznanie rządu talibów, za prawowite władze Afganistanu. Wbrew przewidywaniom nie uczyniły tego, rzekomo mające zająć miejsce Amerykanów, Chiny, ani też Rosja. Podobnie z dystansem podchodzi do tej kwestii uznawany za głównego beneficjenta obecnej sytuacji i protektora talibów (czemu zaprzecza sam Islamabad), Pakistan. Zdystansowany pozostaje Iran (który bynajmniej nie uznaje już talibów za wrogów Islamskiej Republiki), a także państwa muzułmańskie z Półwyspu Arabskiego (UAE, Katar, Arabia Saudyjska), blisko współpracujące z talibami.

W powyższym kontekście pewnym wydaje się być, że jeżeli talibowie zostaną uznani przez pierwsze państwo na arenie międzynarodowej, czy też w wyniku kolektywnej decyzji przez grupę państw, to ich pozycja zarówno w kontekście wewnętrznym, jak i międzynarodowym znacząco się wzmocni. Warto jednak zauważyć, iż jasna deklaracja uznania ze strony któregokolwiek z państw wzbudzić może w środowisku oskarżenia o sprzyjanie „nieludzkiemu reżimowi” i kolaborację z religijnymi fundamentalistami. Zresztą sami talibowie, którym rzekomo bardzo zależy na uznaniu, swoimi posunięciami skutecznie zniechęcają polityków do podjęcia pożądanych decyzji m. in. poprzez ograniczenia możliwości podejmowania i kontynuowania nauki dziewczynkom, zakaz uprawiania sportów niezgodnych z duchem islamu, segregacja płci, uniemożliwienie kobietom wykonywania zawodu dziennikarza, nakaz niszczenia instrumentów muzycznych i wielu innych.

Uznanie talibów, to uznanie okrutnego reżimu – takiego poglądu nie udało się przywódcom Ruchu Talibów zmienić. Interesującym scenariuszem mógłby wydawać się taki, w którym jako pierwszy decyzję o uznaniu władzy talibów w Afganistanie podejmuje Waszyngton. Wówczas proces akceptowania rządu talibów ruszyłby zapewne lawinowo. W kontekście powyższych okoliczności i wspomnianych wyżej warunków, należy jednak, póki co, postrzegać ten scenariusz jako nieprawdopodobny.

Inamullah Samangani – jeden z rzeczników Islamskiego Emiratu Afganistanu podkreślił, że uznanie talibów przez społeczność międzynarodową leży w interesie nie tylko talibów i Afganistanu, ale przede wszystkim społeczności międzynarodowej. Rzeczywiście nie sposób się w pewnym sensie z nim nie zgodzić z pozycji Polski zmagającej się ze znaczącym kryzysem uchodźczym o znaczeniu strategicznym.

Wnioski i prognozy na 2022 rok

1. Głównym celem talibów na 2022 rok jest międzynarodowe uznanie ich władzy nad Afganistanem, co może jednak okazać się trudniejsze niż “wypędzenie sił imperium” z ojczyzny.

2. Talibowie rządzą w Afganistanie skutecznie i nie ma w tej chwili dla nich żadnej realnej alternatywy. Polityczni oponenci RT są słabi i nie byliby w stanie skonsolidować władzy na całym terytorium, zaś obalony ustrój wydaje się być wizją wyczerpaną. Z perspektywy Realpolitik należy zatem brać ten czynnik za istotny w kontekście konieczności międzynarodowego uznania Islamskiego Emiratu.

3. Talibowie ewidentnie nie radzą sobie ze społecznym wymiarem sprawowania rządów. Prawa kobiet i obostrzenia w przestrzeni obyczajowej powodują wrogość zarówno ze strony dużej części afgańskiego społeczeństwa, jak również stanowią dla nich „antyreklamę” zagranicą. Stanowione prawa i składane społeczeństwu obietnice nie wszędzie (nie we wszystkich dziedzinach i nie przez wszystkich członków grupy) są respektowane.

4. Należy w taki sposób nieść konieczną pomoc humanitarną dla Afganistanu, by mieć możliwość wpływu na rządy talibów. Poprzez stawianie warunków należy moderować ich postępowanie wobec obywateli – szczególnie kobiet i ludności niepasztuńskiej.

5. Budowanie kolejnych afgańskich organizacji przeciwstawiających się władzy Ruchu Talibów może się okazać bardzo trudnym, wręcz niemożliwym zadaniem. Formuła władzy wspieranej przez Zachód wydaje się być obecnie nierealna w kontekście porażki i dwudziestu lat obecności Zachodu.

6. Kwestię pomocy, ewentualnego uznania talibów należy również rozpatrywać przez pryzmat kryzysu uchodźczego, który będzie się wzmagał, jeżeli talibowie nie zostaną uznani i Afganistan pozostanie w izolacji. Przy czym należy mieć świadomość, że uznanie ich wcale nie zagwarantuje, że sytuacja humanitarna w Afganistanie znacząco się poprawi, a prześladowania nie będą nadal stymulować afgańskiego eksodusu. Pamiętajmy, że głównym celem afgańskich uchodźców w XXI wieku była, jest obecnie i pozostanie Europa (Niemcy, Francja, Belgia).

7. Szczególnie z europejskiej perspektywy ważnym jest, by strumień uchodźców tudzież migrantów z Afganistanu zmniejszył się względem ostatnich miesięcy (by Afgańczycy nie chcieli masowo uciekać). Biorąc pod uwagę, że głównym motywem ucieczki Afgańczyków są kwestie ekonomiczne, byłoby to do osiągnięcia.

8. Ważnym jest również to, by z terytorium Afganistanu nie dochodziło więcej do przypadków szerzenia terroryzmu i organizowania ataków, co talibowie wszak obiecali przejmując Kabul.

9. Talibowie, choć niewątpliwie skoncentrowani są na Afganistanie, mają z pewnością ambicję oddziaływać na arenie międzynarodowej. Znajduje to odbicie chociażby w wyrażeniu zaniepokojenia ostatnimi wydarzeniami w Kazachstanie. Jako „zwycięska” w konfrontacji z Zachodem grupa muzułmańska, mogą stać się wzorem oraz inspiracją dla innych grup w regionie – włączając w to Azję Centralną, Chiny (Sinciang) i Azję Południową.

10. Społeczność międzynarodowa musi koniecznie poradzić sobie z kryzysem humanitarnym w Afganistanie. Należy pamiętać, że afgańskie społeczeństwo traci wiarę w społeczność międzynarodową w dobie przedłużającego się kryzysu.

Autor: dr Jakub Gajda – Research Fellow Fundacji im. Kazimierza Pułaskiego

Pobierz jako PDF