KOMENTARZ PUŁASKIEGO: Sankcje Zachodu na Rosję – ich skutki w perspektywie czasowej (Olga Jastrzębska)

KOMENTARZ PUŁASKIEGO: Sankcje Zachodu na Rosję – ich skutki w perspektywie czasowej (Olga Jastrzębska)

Wprowadzone przez UE i USA oraz ich sojuszników na początku marca pakiety sankcji były odpowiedzią na pełnoskalową rosyjską agresję na Ukrainę, która rozpoczęła się 24 lutego br. Dotknęły one przede wszystkim gospodarkę Rosji i miały zmusić Moskwę do wycofania się z działań wojennych. W kwietniu br. USA rozszerzyły sankcje o eksport artykułów mających znaczenie dla przemysłu obronnego, jak artykuły elektroniczne. Jednak podobnie jak w przypadku sankcji nałożonych w 2014 r. po bezprawnej aneksji Krymu i pierwszej agresji w Donbasie, pojawiło się pytanie o ich skuteczność.

Kwestia efektywności sankcji była podnoszona już w kwietniu 2022 roku. Krytycy sankcji zwracali uwagę na kontynuowany handel surowcami między Rosją a krajami zachodu i Chinami. W porównaniu z rokiem 2021 w marcu i kwietniu eksport Rosji do państw UE wzrósł o dwie trzecie, zaś eksport do Chin – o 38 procent. Z kolei zwolennicy wskazują na efekty przeciwne: spadek inwestycji, wyjście z rynku wielu znanych zachodnich marek oraz rekordową inflację.

Długofalowy efekt sankcji

Zważywszy na niekorzystną strukturę rosyjskiej gospodarki sankcje mogą okazać się skutecznym mechanizmem. Jednak nie od razu przyniosą one pożądany efekt.

Federację Rosyjską można uznać za klasyczne państwo typu „petrostate”, bazujące na eksporcie surowców naturalnych. Według danych z roku 2020 paliwa i kopaliny stanowią 59,1 proc. eksportowanych towarów. Taka struktura gospodarki pozwala z jednej strony gwarantować częsty dopływ pieniędzy do państwowej kasy, bez konieczności rozwoju wyższych technologii i sektora usług. Czyni to jednak Rosję niezwykle wrażliwą na wszelkie zmiany w zakresie cen na dane surowce. Zbrojna agresja spowodowała znaczne ograniczenie ich importu przez większości państw europejskich. Według ustaleń unijnego szczytu mającego miejsce w Brukseli pod koniec maja bieżącego roku UE odejdzie w 90 proc. od użytkowania rosyjskiej ropy. 10 proc. dostaw południową odnoga ropociągu „Przyjaźń” ma być tylko rozwiązaniem czasowym. Celem głównym pozostaje  zupełne odejście od ropy ze wschodu.

Wprawdzie Rosja będzie chciała przekierować swój eksport surowców w kierunku Chin, jednak może nie być to łatwe. Jak wskazuje  Paulina Uznańska, ekspertka od  gospodarki chińskiej, na linii Rosja – Chiny funkcjonuje tylko jeden gazociąg, a budowa planowanych dwóch pozostałych może zostać opóźniona z powodu sankcji nałożonych przez państwa zachodnie. Wskutek ogólnoświatowego bojkotu Rosji również dwa największe chińskie banki (m.in. Bank of China) postanowiły ograniczyć finansowanie rosyjskich towarów. Eksport do Chin może więc nie zrównoważyć w pełni strat poniesionych przez Rosję wskutek zmniejszenia dostaw surowców do Europy Zachodniej. Strata może być tym większa, gdyż cena baryłki ropy w Azji jest tańsza niż w Europie (różnica wynosi około 34 dolary). Według danych agencji UNIAN straty Rosji po wprowadzeniu unijnego embarga na ropę i gaz będą wynosić około 10 mld dolarów rocznie. Nie będą one widoczne od razu, a pierwszych efektów można spodziewać się najwcześniej za rok.

Należy też zwrócić uwagę na przestawienie gospodarki Rosji na produkcję wojenną. Już teraz budżet obronny Rosji wynosi około 4 proc. PKB i wskutek przeciągającej się wojny na pewno wzrośnie. Zwiększenie wydatków wojskowych może zostać sfinansowane jedynie poprzez ograniczenie konsumpcji i inwestycji, mogących w istotny sposób przyczynić się do zróżnicowania gospodarki rosyjskiej i umocnienia jej produktywności. Ograniczenie konsumpcji już zresztą zaczyna mieć miejsce, o czym świadczą informacje na temat kolejek, w których Rosjanie stoją by kupić najważniejsze produkty żywnościowe, jak cukier. Nastawienie gospodarki na produkcję wojenną spowoduje ogromny popyt na części zamienne i inne produkty wysokiej technologii. Objęta sankcjami Rosja nie będzie w stanie też  niektórych części zakupić, co obniży jej siłę militarną i ograniczy możliwości do prowadzenia wojny. Z kolei przestawienie całej gospodarki na potrzeby wojenne tylko utwierdzi pozycję Rosji jako niewydolnego „petrostate”, bazującego wyłącznie na eksporcie surowców naturalnych. Baza ich odbiorców będzie się zresztą sukcesywnie zmniejszać. Co może przynieść zdecydowanie niższe wpływy do budżetu, spadek wartości PKB oraz ogólnokrajowy kryzys finansowy.

Na sankcje nakładane przez państwa zachodnie należy patrzeć w kontekście długofalowym.  Nie mają one na celu natychmiastowego zniszczenia rosyjskiej gospodarki i doprowadzenia do końca wojny.  Ostatni cel jest zresztą niemożliwy do osiągnięcia ze względu na ciągłą przewagę armii rosyjskiej nad ukraińską (np. według brytyjskiej gazety „The Independent” na początku czerwca br. przewaga Rosji nad Ukrainą w systemach artyleryjskich była nawet 40czterdziestokrotna. Nie daje to żadnych szans na szybkie pokonanie Moskwy na polu militarnym w najbliższej przyszłości. Zasadniczym celem sankcji jest więc raczej nadwyrężenie gospodarki rosyjskiej i doprowadzenie jej do stanu, w którym prowadzenie wojny przestanie być opłacalne. Zważywszy na obecną niewydolność rosyjskiej gospodarki i oparcie jej praktycznie tylko na eksporcie surowców naturalnych, sankcje mogą stać się elementem powodującym znaczne straty. W połączeniu z dalszym kontynuowaniem działań wojennych i ciągłym zwiększaniem izolacji międzynarodowej Rosji mogą one doprowadzić do poważnego kryzysu gospodarczego w ciągu kilku najbliższych lat.

Autor: dr Olga Jastrzębska, Research Fellow w Programie Polityka Międzynarodowa Fundacji im. Kazimierza Pułaskiego