KOMENTARZ EKSPERTA: Rosyjska inwazja na Ukrainę – co jeszcze może zrobić Zachód? (Marcin Bużański)

KOMENTARZ EKSPERTA: Rosyjska inwazja na Ukrainę – co jeszcze może zrobić Zachód? (Marcin Bużański)

Rosja, uruchamiając swoją machinę wojenną na Ukrainie, rzuciła wyzwanie podstawom ładu międzynarodowego. Trzeba go bronić, a zachodnie demokracje musza podjąć tę walkę. Należy zacząć od ogromnej pomocy dla Ukrainy. Po drugie, w dłuższej perspektywie należy stawić czoła rosyjskiemu reżimowi i powstrzymywać go. Po trzecie , struktury zachodnie muszą być stanowcze i wzmocnione, w tym poprzez rozszerzenie.

Dziś Ukraińcy walczą o pokojowe i dostatnie życie dla ludzi w Europie i poza nią. Pierwszym zadaniem jest zapewnienie im wsparcia militarnego i pozamilitarnego – i należy to robić tak długo jak to konieczne (choć na tym etapie wysłanie wojsk NATO nie wchodzi w grę). Ukraina jest linią frontu, na której sprawdza się wola Zachodu do obrony porządku opartego na zasadach.

Rosja chce porządku napędzanego siłą, w którym słabsze państwa są przedmiotami, nie podmiotami. Może się to wydawać logiczne w przypadku brutalnej dyktatury z globalnymi ambicjami – to jedyny porządek, w którym może się rozwijać. Aby go zbudować, Rosja liczyła na narastającą konfrontację USA i innych państw zachodnich z Chinami. Kreml wyobraził sobie coś w rodzaju porządku opartego trzech biegunach (USA, Chiny, Rosja plus mniejsze mocarstwa) – nowy koncert mocarstw. Jak na ironię, Putin mógł zaprzepaścić tę perspektywę swoją agresją na Ukrainie.

Wbrew wizerunkowi mistrza w szachach geopolitycznych wydaje się, że w działaniach Putina nie ma wielkiej strategii. Są tylko taktyki, zestaw narzędzi działań stworzony przez KGB. Wydaje się, że jego decyzje są napędzane obsesją na punkcie miejsca w historii zapewnionego poprzez imperialny rewizjonizm. A co może najważniejsze, uważa, że ​​prowadzenie wojny to jedyny sposób na utrzymanie władzy i pełną kontrolę nad społeczeństwem rosyjskim. Wszystko z całkowitą pogardą dla ludzkiego życia.

Kraje Europy Środkowej, takie jak Polska i państwa bałtyckie, od dawna ostrzegały o wadze zagrożenia ze strony Rosji. Wreszcie świat się budzi. Początkowa reakcja z rozległymi sankcjami i międzynarodowym ostracyzmem wobec Rosji jest obiecująca. Reakcja musi zostać rozszerzona dzięki trwałym, długoterminowym, systematycznym rozwiązaniom – w szczególności odcięciu jakiejkolwiek zależności od rosyjskich zasobów energetycznych. Ważne jest również komunikowanie prawdy obywatelom Rosji. Ich izolacja i zbliżające się trudności powinny mieć jednego winowajcę – ich własne przywództwo.

Putin musi widzieć niezachwiane przekonanie zachodniego sojuszu państw o ​​powstrzymywaniu i odstraszaniu Rosji. Nawet gdyby udało się wynegocjować jakieś dyplomatyczne rozwiązanie, które powstrzymałoby dziś rozlew krwi na Ukrainie (rozmowy rozpoczęły się – choć wydaje się, że jest na to za wcześnie), nie ma możliwości powrotu do normalności.

Optymizmu dodaje nowy poziom sojuszniczej solidarności i determinacji. Trzeba ją utrzymać, a Ukraina prawdopodobnie czeka długa i brutalna konfrontacja. Trudno sobie wyobrazić, by Rosja wprowadziła w Kijowie marionetkowy reżim, który zachowałby kontrolę nad terytorium całego kraju. Rebelia w odpowiedzi jest czymś więcej niż pewnikiem – i przy niej okupacja Afganistanu byłaby miłym wspomnieniem.

Sojusz zachodni powinien zostać wzmocniony – w tym poprzez przyspieszone rozszerzenie. Przystąpienie do UE powinno być przedmiotem dyskusji dla Mołdawii, Gruzji, krajów Bałkanów Zachodnich i oczywiście Ukrainy. Szwecja i Finlandia powinny rozpocząć kampanię przystąpienia do NATO – skoncentrowaną przede wszystkim na własnych społeczeństwach. Współpraca UE w dziedzinie obronności i bezpieczeństwa musi być uzależniona od zwiększenia budżetów obronnych i dostosowania do polityki zagranicznej. Należy przyspieszyć realizację koncepcji unii energetycznej. Podczas gdy wsparcie dla Ukrainy, powstrzymywanie i odstraszanie Rosji są priorytetami, zachodni sojusz powinien wykorzystać impet, aby przewodzić w nowej rzeczywistości międzynarodowej.

Autor: Marcin Bużański, Senior Fellow w Programie Polityka Zagraniczna Fundacji im. Kazimierza Pułaskiego